Andreas Vollenweider

Aby edytować należy się zalogować
Logowanie | Nowy Edytor

Historia zmian strony Autorzy.AndreasVollenweider

Ukryj drobne zmiany - Wyświetl zmiany wyglądu

01-11-2007, godz. 15:31 wprowadził Ubique -
Zmieniono linię 27 z:
http://www.vollenweider.pl/ - czarodziej dźwięku (Polska Strona Oficjalna)
na:
http://www.vollenweider.pl/ - czarodziej dźwięku (Strona Oficjalna Polskiego Fanklubu)
01-11-2007, godz. 15:31 wprowadził Ubique -
Zmieniono linie 24-27 z:
* Wywiad Macieja Łukasza Gołębiowskigo dla czasopisma HiFi 02/05(94)
na:
* Wywiad Macieja Łukasza Gołębiowskigo dla czasopisma HiFi 02/05(94)

!!! Strony tematyczne
http://www.vollenweider.pl/ - czarodziej dźwięku (Polska Strona Oficjalna
)
01-11-2007, godz. 15:29 wprowadził Ubique -
Zmieniono linie 6-7 z:
Kiedy zadaje się artyście pytanie, prośbę by wymienił wszystkie instrumenty muzyczne, na których umie grać, odpowiada:
na:
Kiedy zadaje się artyście pytanie/prośbę by wymienił wszystkie instrumenty muzyczne, na których umie grać, odpowiada:
Zmieniono linie 10-11 z:
Mężczyzna z harfą to w naszej kulturze widok dość niezwykły. Jednak pan wybrał właśnie ten instrument jako swój ulubiony i dziś wszyscy kojarzą Andreasa Vollenweidera przede wszystkim z harfą elektroakustyczną. Od czego to się zaczęło i czemu wybór padł właśnie na harfę?
na:
Vollenweider ma jednak swój czołowy instrument który jest przystawką wyróżniającą tego muzyka płci męskiej z pośród wielu, otóż Harfa to ten instrument (Harfa elektroakustyczna)
Zmieniono linie 14-23 z:
Czy mógłby pan spróbować określić jakoś swą muzykę, używając do tego podstawowych gatunków? Samemu trudno jest określić ją jako pop, jazz, folk czy klasykę. Liczę na pana pomoc.

Po pierwsze chciałbym pana wyzwolić z pragnienia określania mojej muzyki jakimikolwiek gatunkami. Proszę o tym zapomnieć. (śmiech) Ja jestem nomadą, wszyscy bajarze są nomadami
. Potrzebują podróżować by w pełni żyć i być szczęśliwymi. Nie można ich przekonać by osiedlili się w jednym miejscu i nigdzie nie wyjeżdżali. Ich pracą jest zbieranie i przetwarzanie wiedzy, a potem dzielenie się nią z innymi ludźmi. Podobnie jest z moją muzyką. Gdybym zdecydował się określić ją jako jeden konkretny gatunek, moje historie byłyby wówczas puste, martwe. Aby je ożywiać, muszę wzbogacać muzykę w jak najwięcej detali, używać jak najszerszej palety kolorów by ludzie zobaczyli to, co chcę im przekazać.

Nagrał pan już kilkanaście płyt, które sprzedały się w milionowych nakładach. Czy któraś z nich jest panu szczególnie bliska i jeśli tak jest, to dlaczego?

Każdy moich albumów to jakby pojedyncza, zatrzymana klatka z filmu jakim jest moje życie. Gdy je nagrywałem myślałem tylko o nich, zupełnie wyłączając się i odcinając od reszty świata. Wszystkie one i każdy z osobna reprezentują konkretne okresy z mojego życia w pełnej ich oprawie, ze wszystkimi zaletami i wadami. To tak jak z dziećmi. Mam ich kilkoro i każde urodziło się w innym okresie mojego życia, ale od tamtej chwili wciąż mi towarzyszy, mimo że ja już jestem innym ojcem czy człowiekiem, to one wszystkie nadal są ze mną. I tak jak nie mam ulubionego dziecka, tak nie mam też ulubionej płyty.

Jak ważna jest dla pana dobra techniczna jakość realizowanych nagrań oraz klasa sprzętu, na którym słucha pan muzyki w domowym zaciszu?
na:

Jestem nomadą, mówi Vollenweider, wszyscy bajarze są nomadami. Potrzebują podróżować by w pełni żyć i być szczęśliwymi. Nie można ich przekonać by osiedlili się w jednym miejscu i nigdzie nie wyjeżdżali. Ich pracą jest zbieranie i przetwarzanie wiedzy, a potem dzielenie się nią z innymi ludźmi. Podobnie jest z moją muzyką
. Gdybym zdecydował się określić ją jako jeden konkretny gatunek, moje historie byłyby wówczas puste, martwe. Aby je ożywiać, muszę wzbogacać muzykę w jak najwięcej detali, używać jak najszerszej palety kolorów by ludzie zobaczyli to, co chcę im przekazać.

Każdy z moich albumów to jakby pojedyncza, zatrzymana klatka z filmu jakim jest moje życie. Gdy je nagrywałem myślałem tylko o nich, zupełnie wyłączając się i odcinając od reszty świata. Wszystkie one i każdy z osobna reprezentują konkretne okresy z mojego życia w pełnej ich oprawie, ze wszystkimi zaletami i wadami. To tak jak z dziećmi. Mam ich kilkoro i każde urodziło się w innym okresie mojego życia, ale od tamtej chwili wciąż mi towarzyszy, mimo że ja już jestem innym ojcem czy człowiekiem, to one wszystkie nadal są ze mną. I tak jak nie mam ulubionego dziecka, tak nie mam też ulubionej płyty.

O postępie i technice mówi:
Zmieniono linie 23-31 z:
Co wyjątkowego jest na pana najnowszej płycie VOX? Dlaczego ludzie powinni ją kupić?

Niech pomyślę....najważniejszy powód to to, że jest niebieska!
(śmiech) A tak na serio to po raz pierwszy w swej karierze wykorzystałem w nagraniu głos ludzki, także mój głos. Dodało to muzyce więcej intymności i jeszcze bardziej zbliżyło do słuchacza. Ta płyta to kolejna opowieść i jeszcze jedna przygoda, a nawet kolekcja opowieści i przygód, ponieważ tym razem każdy utwór stanowi zamkniętą całość.

Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia na koncercie.



Maciej Łukasz Gołębiowski
na:
!!! Materiały
* Wywiad Macieja Łukasza Gołębiowskigo dla czasopisma HiFi 02/05
(94)
01-11-2007, godz. 15:18 wprowadził Ubique -
Zmieniono linie 4-16 z:
andreas volenvaider - bajarz

Artykuły

Muzyczne bajanie
Numer: 02/05 - (94)



Maciej Łukasz Gołębiowski: Czy mógłby pan wymienić wszystkie instrumenty muzyczne
, na których umie grać i czy ma pan plany aby nauczyć się posługiwać jakimiś nowymi?

Andreas Vollenweider: Ponieważ nie mamy zbyt dużo czasu, a lista jest dość długa, pozwolę sobie nie wymieniać ich wszystkich. Powiem inaczej – jest tylko kilka instrumentów na których nie gram, na przykład wiolonczela będąca dla mnie wciąż nowym nieodkrytym światem, ale kto wie, może kiedyś go podbiję? Istotne jest także aby wyjaśnić nie tylko na ilu instrumentach gram, ale dlaczego
na aż tylu. Odbieram siebie nie tyle jako muzyka, ale jako bajarza. Pochodzę z rodziny o wielkich tradycjach w opowiadaniu baśni. Moi dziadkowie byli w tej sztuce mistrzami, a mama po prostu królową. Opowiadała mi setki historii, których część przekazuję teraz swoim dzieciom. Bardzo wcześnie zrozumiałem, że muzyka to nie tylko ozdoba życia lub czysta rozrywka, to język którym można opowiadać ludziom cudowne opowieści. Wśród języków którymi władam, to właśnie muzyka jest mi najbliższa i nią najwięcej umiem wyrazić. Instrumenty są tu tylko narzędziami, które poprzez swą barwę pomagają mi w tworzeniu moich opowieści. Wykorzystuję je tak samo jak wszystkie inne efekty dźwiękowe – kroki, spadające krople wody, pocierane siebie kamyki. Wszystko to podporządkowuję własnej wyobraźni w której powstaje opowiadana baśń. Nie wykluczam więc, że gdy kiedyś zapragnę w swojej muzyce brzmienia puzonu, rogu alpejskiego czy wspomnianej wiolonczeli, to nauczę się na nich grać przynajmniej tyle dźwięków, ile będę chciał wykorzystać w tworzeniu swych dzieł.
na:
urodzony 4 Października 1953 roku w Zurychu. Podobnie jak jego ojciec, wybitny i ceniony organista i kompozytor, Andreas miał bliski kontakt z muzyką od młodych lat. Zasłynął jako konstruktor elektroakustycznej harfy, a jego późniejszy sukces przypieczętowały nagrody: Grammy w 1987 oraz nagroda World Music Award w roku 1992. Przez ponad 20 lat sprzedanych zostało ponad dziesięć milionów jego płyt. Po latach wielkiego sukcesu niemal symfonicznych brzmień tworzy dziś w kwartecie (maksymalnie kwintecie). Tworzy muzykę z elementami jazzu i muzyki etnicznej.

Kiedy zadaje się artyście pytanie, prośbę by wymienił wszystkie instrumenty muzyczne,
na których umie grać, odpowiada:

że lista jest dość długa i pozwala sobie nie wymieniać ich wszystkich. Mówi że jest tylko kilka instrumentów na których nie gra, na przykład wiolonczela będąca dla niego wciąż nowym nieodkrytym światem, ale kto wie, może kiedyś go podbiję? Kontynuuje iż bardziej istotne jest dlaczego na aż tylu. Otóż mówi: odbieram siebie nie tyle jako muzyka, ale jako bajarza. '''Pochodzę z rodziny o wielkich tradycjach w opowiadaniu baśni. Moi dziadkowie byli w tej sztuce mistrzami, a mama po prostu królową'''
. Opowiadała mi setki historii, których część przekazuję teraz swoim dzieciom. Bardzo wcześnie zrozumiałem, że muzyka to nie tylko ozdoba życia lub czysta rozrywka, to język którym można opowiadać ludziom cudowne opowieści. Wśród języków którymi władam, to właśnie muzyka jest mi najbliższa i nią najwięcej umiem wyrazić. Instrumenty są tu tylko narzędziami, które poprzez swą barwę pomagają mi w tworzeniu moich opowieści. Wykorzystuję je tak samo jak wszystkie inne efekty dźwiękowe – kroki, spadające krople wody, pocierane siebie kamyki. Wszystko to podporządkowuję własnej wyobraźni w której powstaje opowiadana baśń. Nie wykluczam więc, że gdy kiedyś zapragnę w swojej muzyce brzmienia puzonu, rogu alpejskiego czy wspomnianej wiolonczeli, to nauczę się na nich grać przynajmniej tyle dźwięków, ile będę chciał wykorzystać w tworzeniu swych dzieł.
01-11-2007, godz. 14:53 wprowadził Ubique -
Dodano linię 1:
%rfloat%[[http://basnie.pl/jarmark/index.php?main_page=index&artists_id=2&typefilter=artists | Attach:JarmarkZAK.gif"Idę na Jarmark gdzie znajdę asortyment związany z tematem hasła"]]
19-06-2007, godz. 13:52 wprowadził Ubique -
Zmieniono linie 1-2 z:
%lframe thumb% Attach:avollenweider.jpg|[-Andreas Vollenweider-]
na:
%lframe thumb% Attach:avollenweider.jpg|[-A. Vollenweider-]
19-06-2007, godz. 13:44 wprowadził Ubique -
Zmieniono linie 1-3 z:
na:
%lframe thumb% Attach:avollenweider.jpg|[-Andreas Vollenweider-]
19-06-2007, godz. 13:22 wprowadził Ubique -
Dodano linie 1-41:



andreas volenvaider - bajarz

Artykuły

Muzyczne bajanie
Numer: 02/05 - (94)



Maciej Łukasz Gołębiowski: Czy mógłby pan wymienić wszystkie instrumenty muzyczne, na których umie grać i czy ma pan plany aby nauczyć się posługiwać jakimiś nowymi?

Andreas Vollenweider: Ponieważ nie mamy zbyt dużo czasu, a lista jest dość długa, pozwolę sobie nie wymieniać ich wszystkich. Powiem inaczej – jest tylko kilka instrumentów na których nie gram, na przykład wiolonczela będąca dla mnie wciąż nowym nieodkrytym światem, ale kto wie, może kiedyś go podbiję? Istotne jest także aby wyjaśnić nie tylko na ilu instrumentach gram, ale dlaczego na aż tylu. Odbieram siebie nie tyle jako muzyka, ale jako bajarza. Pochodzę z rodziny o wielkich tradycjach w opowiadaniu baśni. Moi dziadkowie byli w tej sztuce mistrzami, a mama po prostu królową. Opowiadała mi setki historii, których część przekazuję teraz swoim dzieciom. Bardzo wcześnie zrozumiałem, że muzyka to nie tylko ozdoba życia lub czysta rozrywka, to język którym można opowiadać ludziom cudowne opowieści. Wśród języków którymi władam, to właśnie muzyka jest mi najbliższa i nią najwięcej umiem wyrazić. Instrumenty są tu tylko narzędziami, które poprzez swą barwę pomagają mi w tworzeniu moich opowieści. Wykorzystuję je tak samo jak wszystkie inne efekty dźwiękowe – kroki, spadające krople wody, pocierane siebie kamyki. Wszystko to podporządkowuję własnej wyobraźni w której powstaje opowiadana baśń. Nie wykluczam więc, że gdy kiedyś zapragnę w swojej muzyce brzmienia puzonu, rogu alpejskiego czy wspomnianej wiolonczeli, to nauczę się na nich grać przynajmniej tyle dźwięków, ile będę chciał wykorzystać w tworzeniu swych dzieł.

Mężczyzna z harfą to w naszej kulturze widok dość niezwykły. Jednak pan wybrał właśnie ten instrument jako swój ulubiony i dziś wszyscy kojarzą Andreasa Vollenweidera przede wszystkim z harfą elektroakustyczną. Od czego to się zaczęło i czemu wybór padł właśnie na harfę?

Grałem na harfie długie lata zanim dowiedziałem się, że od tysięcy lat był to podstawowy instrument i atrybut bajarzy. Można to nazwać zbiegiem okoliczności albo jakkolwiek inaczej, ale faktem pozostaje, że zanim odkryłem harfę, grałem już na wielu innych instrumentach. Jednak to właśnie ona stała mi się wyjątkowo bliska i najlepiej nadaje się do snucia moich opowieści. Do dziś, szczególnie w Afryce żyją wędrowni bajarze, którzy chodzą od wioski do wioski i przy akompaniamencie swojej harfy opowiadają ludziom pozbawionym radia, telewizji czy internetu o szerokim świecie. Tak naprawdę to nie ja wybrałem harfę, tylko ona wybrała mnie. Moje życie w wielu sytuacjach to kompletny przypadek lub zbieg wydarzeń. Jestem jak listek unoszony na wodzie z prądem rzeki. Któregoś dnia ta rzeka wrzuciła mnie na brzeg, na którym już stała harfa. I tak się to zaczęło.

Czy mógłby pan spróbować określić jakoś swą muzykę, używając do tego podstawowych gatunków? Samemu trudno jest określić ją jako pop, jazz, folk czy klasykę. Liczę na pana pomoc.

Po pierwsze chciałbym pana wyzwolić z pragnienia określania mojej muzyki jakimikolwiek gatunkami. Proszę o tym zapomnieć. (śmiech) Ja jestem nomadą, wszyscy bajarze są nomadami. Potrzebują podróżować by w pełni żyć i być szczęśliwymi. Nie można ich przekonać by osiedlili się w jednym miejscu i nigdzie nie wyjeżdżali. Ich pracą jest zbieranie i przetwarzanie wiedzy, a potem dzielenie się nią z innymi ludźmi. Podobnie jest z moją muzyką. Gdybym zdecydował się określić ją jako jeden konkretny gatunek, moje historie byłyby wówczas puste, martwe. Aby je ożywiać, muszę wzbogacać muzykę w jak najwięcej detali, używać jak najszerszej palety kolorów by ludzie zobaczyli to, co chcę im przekazać.

Nagrał pan już kilkanaście płyt, które sprzedały się w milionowych nakładach. Czy któraś z nich jest panu szczególnie bliska i jeśli tak jest, to dlaczego?

Każdy moich albumów to jakby pojedyncza, zatrzymana klatka z filmu jakim jest moje życie. Gdy je nagrywałem myślałem tylko o nich, zupełnie wyłączając się i odcinając od reszty świata. Wszystkie one i każdy z osobna reprezentują konkretne okresy z mojego życia w pełnej ich oprawie, ze wszystkimi zaletami i wadami. To tak jak z dziećmi. Mam ich kilkoro i każde urodziło się w innym okresie mojego życia, ale od tamtej chwili wciąż mi towarzyszy, mimo że ja już jestem innym ojcem czy człowiekiem, to one wszystkie nadal są ze mną. I tak jak nie mam ulubionego dziecka, tak nie mam też ulubionej płyty.

Jak ważna jest dla pana dobra techniczna jakość realizowanych nagrań oraz klasa sprzętu, na którym słucha pan muzyki w domowym zaciszu?

Technologia jest dla mnie ważna. Zawsze gdy przystępuję do nagrania mam na nie jakiś pomysł, wizję którą staram się zrealizować jak najpełniej i chcę by technika mi w tym pomagała, a nie przeszkadzała. Na szczęście mam możliwość pracować ze znakomitymi specjalistami, z którymi znam się od lat i znakomicie rozumiem. Mój sprzęt w większości był produkowany na indywidualne zamówienie, co dało mi możliwość wpływania na jego parametry. Oczywiście używamy także sprzętu, który jest ogólnie dostępny, jak choćby mikrofony Neumann, ale duszę brzmienia stanowi sprzęt wyprodukowany specjalnie dla mnie, lub nawet przeze mnie skonstruowany. Swoje płyty od roku 1988 nagrywam w dobrze wyposażonym domowym studiu. Mam tam wszystko co mi potrzeba do nagrania nawet 40-osobowego zespołu, mikrofony, konsolę, Pro Tools’a i dobre monitory. W salonie nie mam żadnego odtwarzacza ponieważ gdy chcę posłuchać muzyki idę po prostu do studia i tam mam wystarczająco dużo i wystarczająco dobrego sprzętu.

Co wyjątkowego jest na pana najnowszej płycie VOX? Dlaczego ludzie powinni ją kupić?

Niech pomyślę....najważniejszy powód to to, że jest niebieska! (śmiech) A tak na serio to po raz pierwszy w swej karierze wykorzystałem w nagraniu głos ludzki, także mój głos. Dodało to muzyce więcej intymności i jeszcze bardziej zbliżyło do słuchacza. Ta płyta to kolejna opowieść i jeszcze jedna przygoda, a nawet kolekcja opowieści i przygód, ponieważ tym razem każdy utwór stanowi zamkniętą całość.

Dziękuję za rozmowę i do zobaczenia na koncercie.



Maciej Łukasz Gołębiowski

Stronę modyfikowano 01-11-2007, godz. 15:31
Stronę utwrzył: Ubique.
Ostatnie zmiany: Ubique.